Witam Was w Nowym Roku.
Mam nadzieję, że wszystko u Was dobrze, że wkroczyliście w ten Nowy Rok z taką samą dobrą energią, radością i nadzieją jak ja.
Jeszcze raz życzę Wam z całego serca, aby ten rok był piękny i spokojny, pełen czułości – dla siebie, dla innych, dla całego świata.
Żeby pozwolił nam się zatrzymać w tym pędzie i odkrył w nas to wszystko, co jest w nas najpiękniejsze.
Chciałam się też z Wami podzielić zdjęciem mojego nowego zeszytu i nowego pióra.

Jak wiecie – albo może nie – od ośmiu lat mam zwyczaj kupowania sobie pod choinkę pięknego zeszytu, najpiękniejszego, jaki tylko znajdę.
Czasem dokładam do tego również nowe pióro, bo uwielbiam pisać właśnie piórem.
Na miniony rok tego nie zrobiłam. Jakoś tak… troszkę z tym pisaniem się obijałam. Ale zatęskniłam.
Na zdjęciu widzieliście mój nowy, śliczny nabytek, w którym rozpoczęłam już pierwsze zapiski.
W zeszłym roku pożegnałam się też z moimi poprzednimi zeszytami.
Zajmowały bardzo dużo miejsca w komodzie, ale przede wszystkim – czasami zabierały mi spokój duszy.
Najczęściej wtedy, gdy znalazłam się na SOR-ze albo kiedy chorowałam.
Wtedy od razu pojawiała się myśl: jeśli teraz zakończy się mój żywot, w czyje ręce trafią moje dzienniki?
Ktoś ostatnio powiedział mi, że nie powinno mnie to interesować. Być może tak jest. A jednak ta myśl nigdy nie dawała mi spokoju.
Poza tym coraz rzadziej do nich zaglądałam. Osiem lat to kawał życia – człowiek naprawdę się zmienia.
Owszem, było czasem miło zobaczyć, jaka byłam wtedy i co się przez te lata zmieniło, mimo że czasem nam wie wydaje że nic prawda?
Jednak doszłam do wniosku, że potrzebuję symbolicznego nowego otwarcia. Zamknięcia tego, co było.
Zakończenia pewnego etapu mojego rozwoju i mojego poznawania i nauki szanowania siebie – żeby zacząć po nowemu. Zacząć z tym co przez te lata mnie ubogaciło.
Przez te osiem lat powoli uczyłam się słuchać siebie.
Nie do końca jeszcze – bo bardzo mocno brzmią mi w uszach i w sercu słowa, nie zawsze dobre, skierowane kiedyś w moją stronę,
a słowa, których ja nigdy wypowiedzieć nie mogłam,
ciagle wołały o uwolnienie.
Ale już wiem, że nikt nigdy ich nie wysłucha oprócz mnie samej, a moje dzienniki zwierające zażalenia i skargi do Pana Boga pofrunęły hen wysoko z dymem – może właśnie do Adresata ;)
Teraz już coraz częściej wśród tych słów potrafię odróżnić to, co jest naprawdę moje, od tego, co było cudzym lękiem, cudzą oceną, cudzą narracją rozumiem też,
że nie wszystko w tym życiu musi być dopowiedziane na siłę. Kiedyś trzeba odpuścić.
Dlatego ten dziennik będzie prowadzony inaczej. Chcę, aby miał formę opowieści. Opowieści składającej się z 365 rozdziałów.
Takiej, która – bardzo na to liczę – doprowadzi mnie w końcu do mnie samej. Która pozwoli mi odkryć to, na co nigdy wcześniej nie miałam czasu, odwagi ani przestrzeni.
Zawsze było coś ważniejszego. Zawsze coś zagłuszało mnie samą.
Zawsze coś kazało mi wychodzić na zewnątrz, tłumaczyć, zasługiwać i gnać, zamiast trwać przy sobie.
Bywało nawet, że stawałam przeciwko sobie. Tego już nie chcę.
Jestem ciekawa, jak ta opowieść się potoczy i jaki będzie ten mój rok, w który wkraczam z ciekawością, ufnością i baaardzo kolorową mapą marzeń :)
A Wy?
Czy macie ochotę i odwagę w tym roku zacząć słuchać siebie naprawdę – i zapisać własną opowieść, zacząć choćby od jednego zdania?




Cieszę się Gabrysiu
Z Twojego zeszytu
Cieszę sie też z pióra
Które pisać będzie co da nam natura
Co da dzień godzina czy nawet cała doba
I z tego że wpisać to jesteś gotowa
A ja jak zapewne wiesz
Moje sytuację zamieniam na wiersz
Bez pióra bez zeszytu klikam zapisuję
To co w danej chwili serce mi dyktuje
I własne teraz śmiało mówi
Zapisz to Gabrysi na jej stronie się nie zgubi😘💝💝💝
Bogusiu dziękuję za Twoja szybką odpowiedź, tak każdy ma inny sposób to upamiętniania swoich myśli, Ty w rymowaniu i wierszowaniu jesteś jedyna i niepowtarzalna :) Buziaki przesyłam
Dziękuję za miłe słowa Gabrysiu💝💝💝
Piękny jest Twój nowy zeszyt, Gabrysiu. I podoba mi sie ta idea kupowania nowych zeszytów co rok i zaczynania czegoś na nowo, troche inaczej niz przedtem. Każdego z nas chyba kusi cos podobnego, ale nie każdy z nas potrafi to wprowadzic w życie.
Tak, czasem wspomnienia, gorzkie refleksje, przestaja rezonować z duszą, jaka żyje w nas oboecnie. Zmieniamy się i pragniemy by to były zmiany na lepsze. A czarne ptaki by wreszcie przestały krakać.
Życze Ci droga Gabrysiu, by dobre, serdeczne trele brzmiały wokół Ciebie i w Tobie i by w nowym zeszycie mogły pojawić sie w tym roku same pozytywne wpisy. No i zdrowia Ci życze, bo przecież od niego prawie wszystko zależy!
Uściski serdeczne i życzliwe mysli Ci zasyłam. Jako te ptaszki świergotliwe!:-)))
Dziękuję Olu za Twój wpis i życzenia. Życzę nam żeby ten rok – nowy – był wolny od wszystkich utrapień tamtego, a tak podobno zapisane w gwiazdach jest :) I tego się trzymajmy.