Kochana moja.

Dzisiaj chciałam podzielić się z Tobą moimi „małymi szczęściami”.

Niedawno miałam okazję przed sporą, bardzo sporą grupą kobiet opowiedzieć o tym czym są dla mnie

“małe szczęścia”.

Zaskoczyłam chyba wszystkich tym, że powiedziałam o nudzie, o rutynie, o powtarzalności i o celebrowaniu codzienności.

Zaskoczyłam chyba do tego stopnia, że jak się później okazało, moje słowa trafiły głębiej niż wiele innych które tam padły.

Zaskoczyłam też sama siebie, bo nie sądziłam, że w świecie, do którego jak mi się do tej pory wydawało – nie pasuję, moja szczerość i autentyczność zostanie tak serdecznie przyjęta.

O tym jednak napiszę Tobie w innym liście, bo to bardzo ważny temat.

Po tych wszystkich cudownych emocjach, spotkał mnie jednak zimny prysznic, bo zdałam sobie sprawę,

że jak bardzo ludzie znów dali się sobą zmanipulować.

Wydawałoby się, że ludzie mający poczucie własnej godności i wartości.

Znowu jesteśmy podzieleni, znowu człowiek człowiekowi wilkiem, a tak niewiele potrzeba…

Poszukać tego co nas łączy, tam w środku.

Bez filtra nałożonego nam przez media, bez uprzedzeń.

Każda kobieta niezależnie od wyznawanej religii, od wykształcenia, od polityki – pozostaje w środku kobietą.

Ma w sobie cząstkę do utulenia, niezależnie od wszystkiego i jak bardzo starałaby się ją ukryć.

Dobry człowiek pozostaje dobrym człowiekiem, niezależnie od tego, czy zostanie przypisany do kategorii „bożych ludzi” czy też nie( bo i taki podział stworzyli ludzie wierz mi).

A manipulacja sprawiła, że niektórzy ludzie tak bardzo wczuwają się w role,

że są w stanie pozagryzać się w czasie, gdy reżyserowie tego przedstawienia zgaszą światło i pójdą razem na piwo.

Dlatego najważniejsze jest by świat, w którym mamy nasze małe szczęścia chronić,

bo wszystko się zmieni, a czy on pozostanie?