
Po dłuższej przerwie wróciłam do pisania. Coś zaczęłam, ale to nie był ten czas.
Ziarenko jednak zostało rzucone.
Czas odpoczynku, był dla mnie samej zatrzymaniem się nad pytaniem, czy pisanie to naprawdę jest moja droga.
Kiedyś opowiedziałam Wam o jego początkach i o tym, że to zaczęło być już nie moje.
Za dużo myślałam o tym jak być „powinno”. Z biegiem czasu narosło dużo rad, osądów i tego, że ktoś wie lepiej, że ktoś bardziej się zna, jak sprzedać jak wydać, jak wypromować…
Poddałam się, posypało mi się życie tak, że już prawie witałam się z depresją.
Nagle na własnej skórze doświadczyłam (znowu na to pozwoliłam!!!) jak to jest, oddawać komuś swoją energię i obserwować jak czerpie – rozkwitając.
W porę ocknęłam się, że znam ten stan, że to już kiedyś było. Powoli zaczęło wracać zdrowie,
siły a na końcu wróciło to, co najważniejsze.
Dreszcz i powiew tego, co posadziło mnie w fotelu i otworzyło rozpoczęte podczas pobytu
w Czernej teksty.
Czytając je omal się nie rozpłakałam ze wzruszenia, bo przeczytałam coś czego nie pamiętałam, a to było piękne.
To był znak na to, że ja też mam wrócić do początków mojego pisania, takich z samego środka, z samej siebie.
Zapomnieć o tym, po co i dla kogo, ale poczuć dreszcz, wypieki na twarzy i ten stan, w którym zapomina się o świecie.
Zawołało mnie to, co zaczęłam pisać prawie rok temu w Czernej, kiedy stanęłam wśród postaci Drogi Krzyżowej – większych ode mnie, a tam odnalazłam siebie.
Zawołało mnie to co poczułam wtedy. Zawołało mnie i to dosłownie, podczas spaceru alejką prowadzącą do naszego lasu, a tam jest Droga Krzyżowa, może z tych mało czytelnych, ( co autor miał na myśli) ale chusta Weroniki dosłownie zatańczyła mi przed oczami.
Tym razem jednak będzie inaczej.
Nie roztrwonię tekstów na drobne.
Czując ten wiatr i dreszcze – będę pisać, a z Wami podzielę się refleksjami osób, które czytają to co napisałam po to żebym miała poczucie, że słowa są zebrane tak, by może kiedyś, kiedy będzie miało się to wydarzyć – trafiły do Waszych serc.
To będzie dla mnie i po trosze dla Was lekcja zaufania.
Wchodzicie w to ?
Dziękuję wszystkim, którzy przetrwali z nami ten trudny czas.
To też było jedno z życiowych mocnych doświadczeń.



