Kochani moi

Jakiś czas temu poczułam ogromną potrzebę zatrzymania się w mojej aktywności. 

Nie do końca to rozumiałam, ale posłuchałam tego impulsu. 

Było to jakieś takie swojego rodzaju zmęczenie, chociaż może powiecie że jeśli kocha się to co się robi, to nie ma czegoś takiego jak zmęczenie. 

I ja tak myślałam, długo też nie dopuszczałam tego do głosu, ale w końcu  postanowiłam się na jakiś czas wycofać, odpocząć

i zobaczyć co będzie dalej.

Moją miłością i pasją jak wiecie było namiętne szydełkowanie misiów i chust, pisanie i refleksologia. 

Domyślacie się  może, co te wszystkie pasje łączy ? 

Prawa ręka, która po prostu odmówiła współpracy, krótko po tym jak podjęłam decyzję o odpoczynku. 

Nie poddała się do końca, chyba chciała dać mi poczucie , że to ja wybrałam – nie ona. 

Kiedy wczoraj pakowałam wszystkie moje kolorowe włóczki, z których miały powstać kolejne chusty i misie – płakałam. 

One poszły w dobre ręce, a ja już wiem że do szydełka nie wolno mi wrócić. 

Każdy wpis sprawia mi ogromny ból, więc z pisaniem na klawiaturze też musze się pożegnać na jakiś czas, a przynajmniej znaleźć alternatywę. 

Masaże stóp, którymi pomogłam tak wielu ludziom – też pożegnam. 

Narazie marzę o tym, żeby bez bólu napić się kawy, a o nalaniu wody z czajnika mogę tylko pomarzyć. 

Wdzięczna jestem mojej prawej ręce, że pozwoliła mi podjąć decyzję samodzielnie, a nie z przymusu. 

Wiecie, gdybym poczekała jeszcze chwilę – bolałoby jeszcze bardziej, a tak nie czuję się do końca pokonana. 

Dlatego teraz mam czas, zastanowić się kim jestem bez tego wszystkiego, co mnie definiowało, przez ostatnich kilkanaście lat. 

Bez ludzi, którzy odeszli bo teraz nie pasuję do ram, które może sobie sama stworzyłam…

Ale za to z tymi dla których po prostu JESTEM bez względu na wszystko. 

A ja sama muszę teraz odnaleźć się w nowej nieznanej i bardzo bolesnej sytuacji, ale wierzę że jeśli Pan Bóg zamyka jedne drzwi

to te następne już się otwierają, tylko trzeba uważnie patrzeć i słuchać.

Dlatego teraz jest TEN czas. 

Dlaczego o tym piszę? Często w moich książkach pojawia się motyw, żeby słuchać swojej intuicji i swojego ciała kiedy daje delikatnie  i cicho znać, że cos jest nie tak, zanim zrobi to stanowczo i nieodwracalnie. 

Teraz sama tego doświadczyłam. 

Dbajmy o siebie i nie osądzajmy pochopnie czyichś decyzji, bo nigdy nie wiemy co za nimi stoi. 

4 komentarze

  1. Iwona Kmita 22 lipca, 2025 at 10:28 am

    Gabrysiu, współczuję, wiem o czym piszesz. Z racji zawodu kilka razy borykałam się z wielkim bólem nadgarstka, który niemal wyłączał mnie z aktywności. To minie, zapewniam. Dobrze, że o siebie zadbałaś. Zdrowiej moja Droga. Pozdrawiam cieplutko, Iwona

    • Gabriela Kotas 23 lipca, 2025 at 11:57 am

      Dziękuję Iwonko, mam nadzieję, że minie ale wiem że do tego potrzeba czasu, cierpliwości i po wielu latach aktywności i przekonania, że cały czas trzeba coś robić – nauki tego, że wcale nie trzeba :) Pozdrawiam Cię i spóźnione życzenia urodzinowe Iwonko przesyłam

  2. jotka 22 lipca, 2025 at 6:29 pm

    Gabrysiu, to nie jest tak, że ludzie odchodzą, bo nie pasujesz do dawnych ram, nie tylko Ty potrzebujesz czasu, by poznać siebie i zdecydować o swojej przyszłości. Ja potrzebuję czasu, by przeanalizować nasze relacje, bo nie do końca rozumiem swoje miejsce w twoim dawnym życiu, jak to nazywasz. Twoje decyzje rzutują nie tylko na ciebie. Ty patrzysz na swoje życie z boku i szukasz odpowiedzi, ja patrzę na naszą relację z boku i też szukam, pozwólmy sobie na to.
    Przykro mi, że cierpisz i fizycznie, może za dużo chciałaś w krótkim czasie, może się pogubiłaś, ale nie przekreślaj tego, co napędzało latami twoje działania.
    Życzę szybkiej rekonwalescencji i odnalezienia spokoju…

    • Gabriela Kotas 23 lipca, 2025 at 12:15 pm

      Dziękuję za Twoje słowa Asiu. Każda z nas ma inna przeszłość inne doświadczenia i na wiele spraw patrzy inaczej. Dlatego czasem lepiej zrobić krok w tył niż kolejny na siłę do przodu. Nie wszystko da się wyjaśnić ani wytłumaczyć. Dziękuję za życzenia.

Comments are closed.