Witaj moja kochana.

Nie tak dawno zdarzyło mi się poczuć, jak to jest, gdy ktoś narusza granice mojej prywatności.

A dosadniej mówiąc, włazi butami w moje życie.

Zagalopowałam się w obdarowywaniu sobą drugiego człowieka. Z natury jestem otwarta i szczera.

Lubię się dzielić, ale ktoś to wykorzystał wszedł nieproszony w ten rejon, który jest zbyt delikatny i czuły.

Bez skrupułów wszedł, by potem satysfakcją ogłosić „wiedziałam wiedziałam, że coś jest nie tak”.

I przykre, że była to kobieta. Nie było nawet pytania, chęci zrozumienia tylko satysfakcja i tryumf w głosie, że coś mi się nie udało.

To było na zasadzie dowartościowania się jednej kobiety tym, że drugiej urósł tyłek.

Niedawno gdzieś przeczytałam o tym, że podobno wtedy czujemy się lepiej… Naprawdę?…

Powiedz mi czy czujesz się lepiej widząc, że drugiej kobiecie coś urosło, coś obwisło lub coś się nie udało?

Wierzę, że nie bo taka satysfakcja – to żadna satysfakcja.

Ta lekcja nauczyła mnie, że w dzieleniu się sobą trzeba zachować umiar i wyznaczyć granice, których nie wolno przekroczyć nikomu. Nikomu oprócz przyjaciela, o którym wiesz, że wszystkie rejony Twojej duszy i Twojego życia mogą być przy nim bezpieczne.

Pamiętaj moja kochana.

Dbaj o to co Twemu sercu najdroższe i o to, co delikatne i czułe. Zostaw to tylko dla siebie.

Nie pozwól też, żeby Twoje poczucie własnej wartości kiedykolwiek było równoznaczne z poczuciem wyższości

i satysfakcji, względem drugiego człowieka.