20 lutego
Witaj kochana.
Nie uwierzysz, bo sama w to do końca nie wierzę, ale…
Usłyszałam dzisiaj słowa „ale pani jest odważną kobietą,zazdroszczę i gratuluję.”
Odpowiedziałam ze śmiechem – tak, sama siebie nie poznaję i teraz zaczynam się siebie bać.
To oczywiście był żart, z tym baniem się siebie.
Ja po prostu wciąż odkrywam siebie na nowo.
Dzieje się to w różnych życiowych sytuacjach, które pozwalają mi siebie poznać.
W sytuacjach, przed którymi jeszcze niedawno, na samą myśl
o nich trzęsłam się jak osika ,a teraz staję z nimi twarzą w twarz i to bez mrugnięcia okiem.
Przypomniałam sobie dzisiaj wiersz, który napisałam kilka lat temu – o strachu.

Czytając go – widziałam zalęknioną i przestraszoną osobę, którą już nie jestem.
Warto upamiętniać swoje przemyślenia, pod jakąkolwiek postacią, by po latach móc do nich wrócić i zobaczyć kim jestem obecnie.
Jak daleką przeszłam drogę, czego nauczyło mnie życie.
Ważne jest by nie stać w miejscu, by z każdej sytuacji dobrej czy złej wyciągnąć dla siebie lekcję.
To nas kształtuje, to nas zmienia, dzięki temu idziemy do przodu.
Mój strach został w mocno w tyle, chociaż kiedyś moje życie było nasączone nim jak gąbka.
Taką refleksja, po dzisiejszej rozmowie, chciałam się podzielić z Tobą moja kochana.
Może masz to już za sobą, a może jeszcze się czegoś boisz. Pamiętaj nie jesteś sama, wszystkie idziemy do przodu, trzeba mieć tylko oczy i uszy szeroko otwarte i nie zamykać się na lekcje stawiane na naszej drodze przez zwykłą codzienność.
Pamiętaj, że idąc małymi kroczkami może tego nie poczujesz, ale kiedyś odwrócisz się wstecz i powiesz z dumą „tak, nie poznaję sama siebie”.
Ściskam Cię mocno.