24 maja

Majowy dzień nie zawsze rozpieszcza słoneczkiem, ale przecież w życiu też czasem bywa pochmurnie.

Nie wiem, jak jest dzisiaj u Ciebie, u mnie dzisiaj nieco chłodniej.

Posadziłam dziś piękne czerwone pelargonie i pomidory.

Kiedy przywieźliśmy sadzonki z ogrodnictwa, były jakby zemdlone.

Chyba brakowało im wody.

Po wkopaniu ich w ziemię i obfitym podlaniu z ciekawością wychodziłam co chwilę, żeby sprawdzić, jak im jest w nowym miejscu.

Sadzonki pomidorów podnosiły się prawie na moich oczach, a pelargonie przyciągają wzrok, piękną czerwienią.

Już wiem, że roślinki sobie poradzą.

Czasem i my mamy gorsze chwile i jesteśmy jakby „zemdlone” i zawieszone w próżni.

Roślinki odnalazły swoje miejsce i trafiły na dobrze podlany grunt. Myślałam dziś o tym, co nas „podlewa”.

Co sprawia, że się podnosimy? Masz coś takiego? Ja mam: serdeczna rozmowa z przyjaciółką, przytulenie mojego męża,

chwile spędzone sam na sam z sobą – wsłuchanie się w swoje serce.

Czasem jest to kilka miłych słów skierowanych w moją stronę, których kiedyś się tak bardzo bałam, bo nie wierzyłam, że „zasługuję”, a czasem takim „podlaniem” może być -paradoksalnie – niewielkie odwodnienie, w postaci oczyszczającego płaczu.

Dobra jest świadomość, że tak jak pomagamy roślinkom– możemy pomóc i sobie.

Ściskam Gabrysia