
Moja duma, pamiątka, symbol.
Wierzba mandżurska, wyhodowana prawie 20 lat temu z wielkanocnego patyka, który w wazonie wypuścił korzenie.
Posadziłam ją wtedy i przez te wszystkie lata obserwowałam ją każdego dnia przez okno. Akurat centralnie mój ulubiony fotel jest skierowany na nią. Pokazywała mi, czy jest wiatr, czy nie ma wiatru, dawała cień i po prostu była.
Przeżyła naprawdę wiele nawałnic. Sami wiecie, że jest ich sporo w ostatnim czasie.
I nagle wczoraj, przed burzą, zerwał się potężny wiatr, który trwał bardzo krótko. Mąż podszedł do okna i tylko jęknął. Wierzba została ukręcona wręcz prawie przy samej ziemi.
I poległa.
Nie muszę Wam mówić, jaki to był dla mnie przykry widok, choć wokół były jeszcze większe zniszczenia. To jednak żal mi było i kiedy mąż ciął tę wierzbę na kawałki, żeby usunąć ją z płotu, moje serce płakało.
Mam nadzieję, że z tego korzenia, który został, ona się odrodzi. Bo pamiętam, że kiedyś mąż poobcinał ją bardzo krótko i odrodziła się jeszcze bujniejsza. Więc mam taką nadzieję, że teraz też tak będzie. Oczywiście na to potrzeba czasu, ale wierzę, że się nie podda.
I taka myśl dziś od rana: czy przysłowie „co Cię nie zabije, to Cię wzmocni” ma sens, czy nie? Jak Wam się wydaje?
Bo ja w pierwszym odruchu pomyślałam, że wszystko to, co ją wzmocniło przez te prawie 20 lat, nagle przestało mieć znaczenie, bo pojawił się o jeden podmuch za dużo.
Czy tak czasem nie jest z nami? Że ta przysłowiowa kropla, która przeleje czarę, sprawi, że możemy się już nie podnieść?
Powiem Wam, że nie wiem.
Z drugiej strony wierzę w to, że można się z popiołów odrodzić. Sama tego poniekąd doświadczyłam.
No cóż, będziemy obserwować wierzbę. Mam nadzieję, że jeszcze mnie zaskoczy i że z tego, co po niej zostało, znów wyrosną młode gałęzie.
A jeśli tak się stanie, na pewno się z Wami tym podzielę. 🌿❤️




Mi chyba trochę słów brakuje
By opisać co teraz czuję
Twoj wpis i Twoje odczucie w nim zawarte
Bardziej wymowny niż wczorajsze zdjęcie otwarte
Może dlatego że w drodze to odebrałam
Dziś czas na przemyślenia miałam
Możesz być silna twardo rosnąć na ziemi
A przyjdzie żywioł i w jedej chwili to zmieni
Czekam z niecierpliwością aż brzoza odrośnie
Wyglądajmy listków być może ku wiośnie
Dziękuję Bogusiu za Twoje współodczuwanie 😘😘 Bogdan mówi, że może jeszcze teraz coś wypuści. Zobaczymy ♥️
Bardzo mi przykro Gabrysiu, że straciłaś swoje drzewko,które rozdzielone szybą jednak w jakiś sposób połączone.Bylo świadkiem porannej kawy, pośpiechu,wieczornej zadumy i zmęczenia.ale tak jak wspomniałam.Jednak każda zmiana jest po coś .Byc może odrośnie,czego życzę,ale może zrobiła miejsce na inne, bardziej potrzebne. Może tak to odebrać i posadzić np.brzozę, która daje dobrą energię Swoją drogą miałam taką samą w ogrodzie, wsadziłam też wyjętą z wazonu już ukorzenioną i w ciągu 4 lat wyrosła na 4 m wysoka Ktoś mi powiedział, że te wierzby mają ,, złe moce” przynoszą pecha, więc kazałam mężowi ja ściągnąć i wsadziłam w te miejsce sliwowiśnię,która pięknie kwitnie na różowo wczesną wiosną i ma pięknw bordowe liście. Co byś nie zrobiła życzę,aby roślina która tam będzie rosła dała Ci dużo przyjemności i spokoju, którego nam tak często brakuje.Z pozdrowieniami 🤗🥰
Ewuś dziękuję !!! No popatrz tego nie wiedziałam. Mamy dwie brzóski takie oczka w głowie i one przetrwały, choć jeszcze młodziutkie. Poczytam Ewa i być może coś w tym jest. Wszystko ma jakiś sens. Ściskam ♥️
Gabrysiu, wiele wierzb poległo w ostatnim czasie, zwłaszcza właśnie duże…. Przykre, ale jest nadzieja, że puści nowe gałązki :)
Lubię wierzby. Kiedyś (jako dziecko) miałam zbiór wierszy o drzewach. Zapamiętałam właśnie taki o wierzbie:
Jedno mówią wierzba płacząca,
Inni mówią tam smutnie: iwa.
A ty jesteś wesoła, tańcząca,
wiatr targa twą rozwianą grzywą..
Mogą być małe przekłamania, bo to tyle lat……
Piękny wiersz Kasiu, faktycznie teraz jest na co czekać. Zobaczymy czy się odrodzi.
😘😘😘
Kochana Gabrysiu,
myślę, że „co nas nie zabije, to nas wzmocni” nie jest prawdą absolutną. Czasem człowiek wychodzi z piekła żywy, ale jednak mocno poturbowany, ze zszarganymi nerwami i ranami, które mimo wszelkich medykamentów się nie goją. To, czy trudne doświadczenia nas wzmocnią, zależy od wielu okoliczności, a przede wszystkim od wagi i rodzaju tych okoliczności i od tego, jakie i w kim mamy wsparcie. Ale w przypadku Twojej wierzby bardzo mocno trzymam kciuki. Oby odrodziła się jeszcze piękniejsza i bujniejsza. 🌿❤️ Bo skoro już raz pokazała, że potrafi, może i tym razem Cię zaskoczy. Miłego!
Pięknie napisane Igo – dziękuję za Twoje przemyślenia. To porównanie z wyjściem z piekła bardzo mnie poruszyło, absolutna racja.Wierzę, że z kolejną wiosną wierzba pokaże na co ją stać :) Pozdrawiam cieplutko