
Stacja II
„Pan jest moją siłą i tarczą, w Nim moje serce zaufało.”
(Psalm 28,7)
Moje kochane babcie zawsze powtarzały, że Pan Bóg nie daje nam cięższego krzyża, niż ten, który jesteśmy w stanie unieść.
Nieraz w to wątpiłam. Szczególnie wtedy, gdy czułam, że właśnie dostaję kolejny — jeszcze cięższy.
Uginałam się pod ich ciężarem. Każdy z nich przygniatał mnie bardziej, a ja z biegiem czasu nawet nie próbowałam się już wyprostować, bo zaczynało brakować mi sił.
Z góry zakładałam, że tym razem to koniec, że już nie dam rady.
Przez całe życie dostajemy kolejne ciosy, kolejne doświadczenia.
I w pewnym momencie zaczynamy wierzyć, że to już naprawdę ponad nasze siły.
Wydaje się, że ciężar nowego krzyża jest większy niż wszystkie dotychczasowe. Że tym razem już się nie podniesiemy.
A jednak — człowiek ma w sobie coś niezwykłego.
Potrafi się dostosować, odnaleźć w bólu, którego wcześniej nie znał. Wydobywa z siebie siłę, nie mając pojęcia skąd ona się bierze.
Spoglądając wstecz gdy, zauważamy, że i z tym krzyżem i z każdym kolejnym krzyżem można było dalej żyć.
Można było iść.
Bo to właśnie jest wpisane w naszą codzienność: ból, strata, odrzucenie, choroba.
Wszystko to uderza w nas, jakby ktoś włożył nam na ramiona ciężar podobny do tego, który On niósł na swoich plecach.
Dlaczego się na to zgodził?
Może po to, by w swojej ludzkiej postaci pokazać, że i my damy radę.
Że nawet wtedy, gdy nasze ciało drży, a serce pęka — możemy dalej nieść swoje życie.
Może po to, byśmy po latach mogli obejrzeć się wstecz i powiedzieć:
„To jednak nie było ponad moje siły.”
Gdyby nie te kolejne, życiowe „krzyże”, pewnie nigdy nie poznałabym siebie z innej strony.
Ze strony siłaczki.
Bo zawsze wszyscy — łącznie ze mną — uważali, że jestem słaba, lękliwa, delikatna.
I może szkoda byłoby się nie przekonać, że nie mieli racji.
W każdym z nas drzemią przecież ogromne pokłady mocy.
A ona — jak mówił św. Paweł — w słabości się doskonali.




Piękny wpis
Który zostanie w głowie dziś
I na dni które nadchodzą
Które mogą być przytloczone nie mocą
Wrócą te zdania tu zapisane
I powiesz weź idź po coś jest Ci to dane
Dziękuję Bogusiu – tak jest wszystko jest po coś ♥️
Gabrysiu Kochana, to prawda – często mówimy: „tego już nie przeżyję”, „to mnie złamie”, „to ponad moje siły”. A potem mija czas i okazuje się, że jednak żyjemy. Oddychamy. Idziemy dalej. Nie dlatego, że jednak było łatwo. Ale dlatego, że w człowieku jest więcej siły, niż myśli, a KTOŚ pomaga nam wstać. Może właśnie po to przychodzą te „krzyże” – żebyśmy wiedzieli, że nigdy nie jesteśmy sami. Pozdrawiam cieplutko
Pięknie napisane Igo – tak jest i czasem jak patrzymy wstecz to wydaje się niemożliwe że daliśmy radę ♥️ dziękuję.