
Stacja 6
Wystarczy chusteczka i serce
„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.”
(Ewangelia Mateusza 5,7)
Tych, którzy wiedzieli lepiej i nie potrzebowali żadnych wyjaśnień — było wielu.
Długo jeszcze wylewali (na mnie… na Ciebie…) pomyje słów, osądów i pomówień.
Oni już osądzili, a potem siłą rozpędu tłumu, czerpali satysfakcję z każdego mojego potknięcia, z każdego upadku i łzy.
„Teraz to ma za swoje” mówili. — „Należało się.”
Współczucie? Empatia? Próba zrozumienia?
Nic z tych rzeczy.
W rozkrzyczanym tłumie nie było miejsca na ciszę, w której mogłoby się narodzić współodczuwanie.
A jeśli ktoś na moment zatrzymał się, by pomyśleć, by poczuć… szybko został zakrzyczany.
Bo łatwiej było nie wychylać się z szeregu.
Bezpieczniej było być z tymi, którzy krzyczą, niż z tymi, którzy płaczą.
I nagle — wtedy, gdy wydaje się, że nie ma już żadnej nadziei na to, że ktoś pojawi się by otrzeć pot i łzy — pojawiła się Ona.
Weronika.
Podchodzi cicho.
Przytula.
Mówi tylko: „Współczuję.”
Wyjmuje z kieszeni chusteczkę i podaje, mówiąc:
„Nie potrafię sobie nawet wyobrazić Twojego bólu ani tęsknoty. Ale jestem przy Tobie. Zawsze.”
Jak ma na imię (moja…Twoja…) Weronika?
Jest ich kilka.
To one — wbrew tłumowi, pomimo osądów — zawsze pojawiają się z przygotowaną chusteczką.
Czasem nawet z wielką chustą z serca utkaną, by ogrzać, otulić, przytulić.
Nie chcą nic w zamian. Po prostu są.
I pytam siebie: czy moje imię też może dla kogoś znaczyć „Weronika”?
Gdy w sercu zostaje wyryty ślad drogi, którą się przeszło, gdy pamięta się własny ból — łatwiej dostrzec cierpienie niejednej samotnej duszy, która dziś bezradnie rozgląda się zagubiona w tłumie, szukając dłoni z „chusteczką” dobrego słowa,
obecności i cichego zrozumienia.
A czy dla siebie potrafię być taka jak Ona?
Bo przecież wobec siebie jest najtrudniej być współczującym…
Kochana Weroniko, dziękuję, że zostawiłaś po sobie Chustę.
Chustę, która przypomina o świętej odwadze — odwadze, która czasem naprawdę ratuje życie.
Dziękuję za lekcję o tym, że nawet milczący i pozorny „brak wdzięczności” za niesienie pomocy, zostawia w każdym z nas ślad — dobry ślad.
Ślad Jego twarzy, który może nawet ocala czyjeś życie.
A tego, być może, dowiemy się dopiero Tam, po drugiej stronie.




Gabrysiu Twój talent
Liczba Twoich zalet
I przekazy płynące
Warte by czytało to tysiące
Ludzi którzy potrafią zrozumieć
I czuć sercem umieć
Ale i tych co plują jadem
Niech idą za Weroniki przykładem
Niech wyciągną chusteczki bo moze ktoś potrzebuje
Niech ten.przekaz sie nie zmarnuje
Dziękuję Bogusiu za Twoje słowa.
Dziękuję, Gabrysiu za piękne słowa, które są do przemyślenia dla każdego. 🤗❤️ Pozdrawiam serdecznie 😄👋
Ściskam Jadziu kochana i dziękuję ♥️
Gabrysiu Kochana, masz w sobie niezwykłą mądrość życiową i wrażliwość, którą czuć w każdym zdaniu. Czytałam nie tyle oczami, co całym sercem.
I wiesz co? Czuję, że Ty sama jesteś taką Weroniką. Tą, która potrafi podejść bez oceniania, z empatią i ciepłem – z tą symboliczną „chusteczką”, która znaczy więcej niż tysiąc słów.
I proszę, realizuj projekt. Jestem przekonana, że będzie prawdziwą lekcją bycia człowiekiem.
Pozdrawiam serdecznie
Dziękuję Jadziu z całego serca. Pozdrawiam ciepło w ten zimny dzień