A jednak mamy

w sobie mocne 

tamy

Są jak z betonu 

To one trzymają

płaczące po kryjomu 

dawne żale

a myślisz że ich już nie ma wcale

Jedno słowo że coś się skończyło 

coś co bólem i strachem w tobie 

było

Zalewa bez opamiętania

zalewa łzami rzewnego płakania

współczucia nad sobą 

nad latami których już wrócić nie można 

Żal że byłam taka ostrożna 

że nikogo skrzywdzić nie chciałam 

że prawdę powiedzieć się po prostu bałam 

Leje się łez strumieniami 

i wraca ciągle wraca 

bolesnymi wspomnieniami

A może być tak miało 

może inaczej życie by się zadziało

Teraz ulga teraz mogę wykrzyczeć sercem poranionym 

mój ból mój żal i to że wybaczyć jeszcze rady nie daję 

Może… może kiedyś moje serce odtaje