
Kochani jak już pewnie wszyscy zdążyliśmy się przekonać , czasem życie samo przypomina, że trzeba się zatrzymać.
Ważne tylko, żeby to przypomnienie w porę usłyszeć, bo zakrzyczeć można zawsze tylko na jak długo?…
Pozdrawiam Was z kolejnego przystanku, mojej drogi po zdrowie, tym razem przystanek Roztocze, a konkretnie miejscowość Krasnobród, gdzie znaleźliśmy się skierowani przez miłościwie panujący nam NFZ :)
Tu czas płynie między kolejnymi zabiegami, posiłkami (podanymi pod „nos) i dłuuugimi, bardzo długimi spacerami.
Jednak sama rehabilitacja to nie tylko ruch, zabiegi i walka o sprawność…
To także słuchanie własnego organizmu, szacunek do jego granic i zgoda na chwilę pauzy, kiedy ciało mówi „teraz odpocznij”.
Wtedy też odpoczywamy, a szczególnie mój mąż, który z tym ma największy problem :)
Jego trzeba czasem wywieźć naprawdę daleko od domu :)
W sanatoryjnej codzienności uczę się też, że zatrzymanie nie zawsze oznacza krok wstecz – wręcz odwrotnie, pomaga ruszyć dalej.
Bo to jedna z lepszych decyzji troski o siebie.
Pozdrawiam Was ciepło z Roztocza – miejsca, które przypomina także o tym, że natura też potrafi leczyć 🌿




Cudownie Gabrysiu, odpoczywajcie, sił nabierajcie. Wrócicie do domu odnowieni i zmęczeni. Tak to dziala, ale pomaga. 😄 Życzę Wam dużo siły do zabiegów i spacerów. Pozdrawiam Was radośnie 🥰👋😄👋
Dziękuję Iguś,tak masz rację ale to takie dobre zmęczenie :)
Gabrysiu Kochana, Roztocze brzmi jak idealne miejsce na taki reset . Szczerze mówiąc, trochę zazdroszczę tych spacerów i tej „sanatoryjnej” ciszy między zabiegami 😊 A mąż… no cóż, ktoś musi pilnować, żeby też zwolnił 😉
Dbajcie o siebie, korzystajcie z tego czasu ile się da. I wracajcie do domu silniejsi. Wszystkiego dobrego!
Dziękuję kochana, nic tylko wniosek i jechać :)