Kochani jak już pewnie wszyscy zdążyliśmy się przekonać , czasem życie samo przypomina, że trzeba się zatrzymać.

Ważne tylko, żeby to przypomnienie w porę usłyszeć, bo zakrzyczeć można zawsze tylko na jak długo?…

Pozdrawiam Was z kolejnego przystanku, mojej drogi po zdrowie, tym razem przystanek Roztocze, a konkretnie miejscowość Krasnobród, gdzie znaleźliśmy się skierowani przez miłościwie panujący nam NFZ :)

Tu czas płynie między kolejnymi zabiegami, posiłkami (podanymi pod „nos) i dłuuugimi, bardzo długimi spacerami.

Jednak sama rehabilitacja to nie tylko ruch, zabiegi i walka o sprawność…

To także słuchanie własnego organizmu, szacunek do jego granic i zgoda na chwilę pauzy, kiedy ciało mówi „teraz odpocznij”.

Wtedy też odpoczywamy, a szczególnie mój mąż, który z tym ma największy problem :)

Jego trzeba czasem wywieźć naprawdę daleko od domu :)

W sanatoryjnej codzienności uczę się też, że zatrzymanie nie zawsze oznacza krok wstecz –  wręcz odwrotnie, pomaga ruszyć dalej.

Bo to jedna z lepszych decyzji troski o siebie.

Pozdrawiam Was ciepło  z Roztocza – miejsca, które przypomina także o tym, że natura też potrafi leczyć 🌿