
Ostatnia realizacja
80 listów z podróży do siebie
Moje listy pisane do kobiet, nie znają ich odbiorczyni i nie wiem, do kogo trafią. Ufam jednak, że ich droga jest z góry już zaplanowana.Jest to swojego rodzaju pamiętnik z dwóch lat mojego życia.Piszę o wydarzeniach, które były dla mnie na tyle ważne, że zapragnęłam się nimi podzielić, a dla Ciebie zostawiłam miejsce na notatki, lub odpowiedź na każdy list.
O mnie
Chcę dzielić się tutaj tym, co jest mi bliskie — ciepłem, dobrem, uważnością, nadzieją
i przebaczeniem.
Słowami, które nie pouczają ani nie prowadzą nikogo za rękę, ale po prostu są — dla tych, którzy zechcą się przy nich na chwilę zatrzymać.
Bo wierzę, że to, co dobre i prawdziwe, nie musi nikogo do siebie zmuszać.
Jest trochę jak zapach świeżo zaparzonej kawy — nie ciągnie człowieka za rękę, nie każe mu jej wąchać.
Po prostu unosi się w powietrzu… a ten, kto ma ochotę, sam zatrzymuje się na chwilę.
I może właśnie to znajdziesz tutaj — trochę ciepła, trochę refleksji, dobre słowo,
chwilę zatrzymania i nadzieję, którą można zabrać ze sobą dalej…
Co mówią czytelnicy?
Dziękuję Gabrysiu – obawiam się, że miejsca mi zabraknie na napisanie, co wniosłaś w moje życie. Ty wszystko wiesz…
Dziękuję, że jesteś ze mną – sercem, pisaniem i życiowym opowiadaniem.
Gabrysiu, dziękuję Ci za ciepło Twoich słów, masaż Twoich rak i ciepło Twoich otulanek.
Dziękuję Gabrysiu za Twoje ciepło i życzliwość, za Twoje serce. Poznałam Ciebie tylko przez Internet, ale cieszę się chociaż z tego. Dziękuję za Twoje książki, a szczególnie bliskie mojemu sercu są Twoje wiersze, do których wracam.
“Wtorki u Autorki “, to coś, na co czekam co tydzień. Bądź z nami!!!
Dziękuję Gabrysiu, że jesteś w gronie tych osób, które wniosły w moje życie radość i dobro
Gdy zagłębiłam się w treść, książki „Uśpione niebo „nie byłam w stanie przerwać czytania. Zastała mnie godzina nocna, gdy dotarłam do końca opowieści, roniąc łzy wzruszenia. Myślę, że wiele osób może odnaleźć w niej cząstkę siebie, tak jak ja odnalazłam. Wiele mądrości życiowych zawartych w treści motywuje, daje wiarę i nadzieję na lepsze jutro. Jednocześnie jednak ostrzega i nawołuje do tego, aby przede wszystkim ufać swojemu sercu i nie ulegać fikcyjnym znajomościom. W czasie czytania, oprócz uśmiechu czy łez wzruszenia pojawiają się także przeróżne refleksje. To wszystko plus piękna wymowna okładka wyróżnia “Uśpione niebo” które warto przeczytać. Zachęcam i dziękuję Gabrysiu za Twoją twórczość.
Przepiękny wiersz „List do mamy”. Dziękuję bardzo za te słowa. Od dawna chce się połączyć z moja zmarłą w dzieciństwie mamą, ale nic nie czułam. Wypierając mówiłam sobie “to już było tak dawno” i dopiero przy tym liście popłynęły mi łzy. Tak bardzo chciałabym pójść do galerii handlowej z moja mama i wypić herbatkę malinową. Tak bardzo. Dziękuję za uwolnienie nie wypowiedzianego dotąd żalu.
Książka „(Bez)ludna wyspa” skłania do refleksji nad własnym życiem. Wszystko jest po coś a ludzie, których spotykamy, są jak pasażerowie pociągu. Jedni zostają na dłużej, a inni wysiadają na następnej stacji. Ciekawe jest to, że ludzie najbardziej skrzywdzeni przez los potrafią pozytywnie podchodzić do życia. Znam osobiście kilka takich osób. Momentami zatrzymywałam się i myślami wracałam do wydarzeń z mojego życia, do moich wyborów, planów, marzeń. Znajdziecie tu wiele afirmacji i przesłań, co jest w życiu ważne. Książka zawiera tylko 108 stron i czyta się ją bardzo szybko. Styl autorki bardzo mi się podobał.
Myślę, że mogę polecić tą pozycję kobietom w każdym wieku. Zapraszam w podróż sentymentalną wspólnie z Gabrielą Kotas.
Pozornie lekka to książka, pozornie, bo, jak się okazuje, uruchamia wewnętrzne osobiste pokłady przemyśleń. Ciepła, pełna okazji do refleksji. Udowadnia, że słowa jednej z uczestniczek wyprawy „my kobiety mamy moc”, są zawsze aktualne.
Szkoda, że czas tak ucieka, a 10 dni to tak niewiele, no i niesprawiedliwe to jakoś. Bardzo chciałabym żebyśmy na tej naszej globalnej bezludnej wyspie wszyscy spędzili tylko te 10 dni a na prawdziwą, nawet literacko mogli się przenieść na dłużej.
Polecam tę bardzo wartościową książkę, czasem warto się zatrzymać…
Kolejny list dla Ciebie
Kochana… Lato powoli odchodzi. Jeszcze są ciepłe dni, jeszcze można wyjść z domu bez swetra, jeszcze słońce zagląda do okien trochę dłużej… A jednak czujemy, że coś się zmienia. Wieczory robią się spokojniejsze. Dzień wcześniej gaśnie. I nagle pojawia się przestrzeń, której latem czasem nam brakuje. Przestrzeń na własne myśli. Na ciszę. Na rozmowę z samą sobą. Może właśnie teraz warto zadać sobie pytanie: Co chcę zabrać ze sobą z tego lata? Nie chodzi o rzeczy. Nie o pamiątki, zdjęcia czy kolejne miejsca, które odwiedziłyśmy. Może zabrać chcemy jakiś uśmiech. [...]












